Społeczeństwo – Strona 10 – Społeczeństwo
This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

Spodek wylądował w Katowicach.

Jest symbolem stolicy Górnego śląska. Katowicki Spodek znają wszyscy Polacy. Hala o przeznaczeniu widowiskowo-sportowym powstała w latach siedemdziesiątych, chociaż pierwsze przymiarki do jego budowy poczyniono dwadzieścia lat wcześniej. Początkowo obiekt miał powstać w Wojewódzkim Parku Kultury i Rozrywki, jednak po prezentacji projektu zdecydowano o przeniesieniu go w pobliże ścisłego centrum miasta. Budżet na budowę Spodka był czterokrotnie wyższy, niż pierwotnie zakładano. Dziwny kształt zewnętrzny, przypominający latający pojazd kosmitów, wynika z połączenia dwóch funkcji obiektu. Hala sportowa wymaga innego układu areny i widowni niż hala widowiskowa. Do obiektu należy też lodowisko, sala gimnastyczna i hotel. W Spodku organizowane są ważne wydarzenia sportowe i koncerty gwiazd światowego formatu, co czyni to miejsce ważnym nie tylko dla mieszkańców Śląska, ale dla wszystkich Polaków. Tutaj rozgrywali ważne mecze nasi siatkarze i siatkarki, piłkarze ręczni, organizowane były Mistrzostwa Europy w  Lekkoatletyce. Koncertowały w Spodku największe gwiazdy, nie tylko polskiej, ale i zagranicznej sceny muzycznej. Regularnie odbywają się tu festiwale muzyki elektronicznej, metalowej oraz bluesa. W 2009 rozpoczęto remont hali. Między innymi powiększona została widownia, zamontowano nowoczesne oświetlenie, a następnie przystąpiono do remontu elewacji. Spodek może się też pochwalić nową iluminacją.

Perła Górnego Śląska

Za prawdziwą perłę Górnego Śląska uznaje się Pszczynę. Miasto to jest niewielkie, jednak pełne różnych atrakcji, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośników zabytkowej architektury przyciągnie z pewnością Rynek z zabytkowymi kamienicami i siedemnastowiecznym ratuszem. Przez Bramę Wybrańców możemy przejść do rozległego, zabytkowego parku w stylu angielskim, w którym zlokalizowany jest pszczyński Zamek. Od 1946 roku w Zamku mieści się muzeum, atrakcyjne szczególnie ze względu na zachowane oryginalne historyczne, bogate wyposażenie. Niedawno pszczyński Zamek przeszedł gruntowną renowację. Muzeum ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia. Park przy Zamku jest doskonałym miejscem na długie spacery, organizuje się tu również liczne imprezy i koncerty. W pogodne weekendy nie brakuje tu odwiedzających. W Pszczynie możemy spotkać też żubry. W bezpośrednim sąsiedztwie Rynku i zespołu pałacowego znajduje się zagroda, w której możemy spotkać się z królem puszczy. Możemy obserwować zachowania żubrów ze specjalnych tarasów widokowych. Kolejną atrakcją Zabytkowego Parku Pszczyńskiego jest skansen. Zagroda Wsi Pszczyńskiej powstała w 1975 roku. Na powierzchni dwóch hektarów zgromadzono kilkanaście zabytków drewnianych pochodzących z okolic Pszczyny. W Pszczynie znajduje się także jeden z punktów na trasie Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Jest to Muzeum Prasy Śląskiej z ekspozycją poświęconą technice drukarskiej.

Czy najlepszy hip-hop powstaje na Śląsku

Podobno śląski hip-hop jest najlepszy. Tak przynajmniej twierdzą sami śląscy raperzy.  Z całą pewnością Katowice są jednym z najważniejszych ośrodków muzyki hiphopowej w Polsce. Hip-hop ze Śląska różni się od tego z innych zakątków kraju przede wszystkim przekazem. Śląscy twórcy zgodnie twierdzą, że wyróżnia ich to, iż nie śpiewają o imprezach, narkotykach, życiu na ulicy i wszechpanującej biedzie. Traktują swoją muzykę jak sztukę, a nie sposób na pokazanie światu, jak jest im źle, ale mimo wszystkich trudności potrafią świetnie się bawić. Właśnie ze Śląska pochodzą najpopularniejsze, legendarne wręcz, hiphopowe składy. To właśnie tu działał jeden z najbardziej rozpoznawalnych i kontrowersyjnych polskich raperów, nieżyjący już Magik. Był członkiem i założycielem bardzo popularnych w latach dziewięćdziesiątych hiphopowych zespołów Kaliber 44 i Paktofonika. Obie te grupy miały ogromny wpływ na kształtowanie się dzisiejszego polskiego hip-hopu. Ze Śląska, a ściślej z Rybnika, pochodzi też bijący obecnie wszelkie rekordy popularności raper Grubson. Swoją karierę zaczynał w latach dziewięćdziesiątych, jednak teraz przechodzi okres największej popularności. Zawdzięcza to nie tylko charakterystycznej, zachrypniętej barwie głosu i świetnym kawałkom, łączącym elementy hip-hopu i reggae, ale też doskonałym, pełnym energii koncertom. Teledyski Grubsona w Internecie notują miliony wyświetleń a jego fanpage ma setki tysięcy fanów.

Szlak Zabytków Techniki

Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego jest szlakiem turystycznym obejmującym 36 obiektów związanych z przemysłowym dziedzictwem Śląska, według obliczeń Internautów liczącym niemal 470 kilometrów długości. Założeniem jego twórców było stworzenie produktu turystycznego obejmującego obiekty poprzemysłowe zlokalizowane na terenie Górnego Śląska, ciekawe ze względu na swoje walory historyczne i architektoniczne. Szlak obejmuje teren całego województwa śląskiego. Zaczyna się w Częstochowie i biegnie między innymi przez Katowice, Pszczynę, Bielsko-Białą i Cieszyn. Ostatnim przystankiem na trasie jest Żywiec. Oficjalne otwarcie szlaku miało miejsce w październiku 2006 roku. Początkowo na szlaku znajdowało się 29 obiektów, stopniowo dodawano do nich kolejne, osiągając obecną liczbę 36 pozycji. Śląski szlak jest uznawany za najciekawszą w Polsce trasę turystki industrialnej w Polsce. Potwierdzają to liczne nagrody i wyróżnienia, jakie ów produkt zdobywa od początku swojego istnienia. Szlak Zabytków Techniki jest ponadto jedynym szlakiem z Europy Środkowo-Wschodniej wpisanym na prestiżową listę sieci Europejskich Szlaków Dziedzictwa Przemysłowego.  Odbyły się też trzy edycje Industriady, czyli Święta Szlaku Zabytków Techniki. W jej ramach w miastach należących do Szlaku odbywa się mnóstwo wydarzeń, w tym koncertów, pokazów, wystaw i warsztatów. Każda edycja Industriady przyciąga kilkadziesiąt tysięcy uczestników.

O co chodzi z tym Zagłębiem

O konflikcie Śląska z Zagłębiem słyszeli chyba w całej Polsce. W zasadzie nie wiadomo o co w nim tak naprawdę chodzi, wiadomo tylko, że mieszkańcy tych regionów nie pałają do siebie zbyt ciepłym uczuciem. Przeciętny Polak pewnie nie jest w stanie nawet dokładnie wskazać, gdzie kończy się Śląsk a zaczyna Zagłębie. Granicę stanowią dwie rzeki, a właściwie nawet rzeczki, Brynica i Przemsza. Jeszcze przed I wojną światową Ślązacy utworzyli określenie „gorol”, którym przezwali obcych, napływających na Śląsk w poszukiwaniu pracy z Galicji i Kongresówki. Gorolami są wszyscy obcy, a ci z Zagłębia są najgorsi ze wszystkich. Zresztą mieszkańcy Zagłębia nie pozostali Ślązakom dłużni i okrzyknęli ich Hanysami. Przed II wojną światową Zagłębie nazywano „czerwonym” i uważano za wylęgarnię komunizmu. I tutaj Gorole z Zagłębia szybko odpowiedzieli, zarzucając Hanysom kolaborację z hitlerowskimi Niemcami. Nienawiść rosła, prowadząc do krwawych nieraz rozwiązań a mieszane małżeństwa uważano za hańbiące. Dziś młodzi ludzie ze Śląska i Zagłębia nie bardzo mogą pojąć, o co cały ten zgiełk. Dla nich nie ma znaczenia pochodzenie, ważniejsze jakim kto jest człowiekiem. No, może z wyjątkiem pseudokibiców, dla których taki konflikt jest świetnym pretekstem do wszczynania rozrób. Ale starzy mieszkańcy do dziś pamiętają o dawnych niesnaskach i wciąż można usłyszeć hasła odsyłające Goroli do Zagłębia a Hanysów do Niemiec.

Magiczna dzielnica Nikiszowiec

Nikiszowiec powstał na początku dwudziestego  wieku jako osiedle robotnicze dla pracowników pobliskiej kopalni. Został zbudowany, kiedy okazało się, że pierwsze osiedle przeznaczone dla górników tej kopalni, Giszowiec, jest zbyt małe. Projektujący Nikiszowiec architekci starali się uniknąć monotonii, przez co miejsce to wyróżnia się na tle innych śląskich dzielnic robotniczych. Osiedle ma za sobą bardzo burzliwą historię, obejmującą między innymi bunty mieszkańców przeciw swojemu pracodawcy. Ze względu na upadek zakładów państwowych, dających zatrudnienie mieszkańcom osiedla, Nikiszowiec stał się miejscem dużego ubóstwa, a co za tym idzie wysokiej przestępczości i uznawany był za miejsce niebezpieczne. Nikiszowiec jest też miejscem kręcenia licznych filmów i seriali opowiadających o Śląsku. Od lat inspiruje artystów wszelkiej maści. Nikiszowiec nieustannie się zmienia, ale pewne rzeczy są takie same od początków istnienia osiedla. Na przykład zakład fotograficzny i restauracja na rynku, działające nieprzerwanie od lat dwudziestych ubiegłego wieku. Obecnie jest niewątpliwą atrakcją turystyczną nie tylko Katowic, ale całego województwa śląskiego. Jest jednym z obiektów na trasie Szlaku Zabytków Techniki, utworzonego w 2006 roku. W roku 2011 osiedle zostało wciągnięte na listę obiektów uznanych za pomniki historii. Pojawiają się też coraz liczniejsze głosy, że powinno się wpisać osiedle na listę dziedzictwa UNESCO.

Czerwone okna w familokach

Familoki to jedne z najbardziej charakterystycznych elementów Śląska, jeden z najlepiej rozpoznawalnych symboli tego regionu. Budowane z cegły budynki wielorodzinne wchodzące w skład osiedli robotniczych miały duży wpływ na kształtowanie się lokalnej kultury. Zajmują w niej szczególne miejsce, często opisywane są w literackich wspomnieniach mieszkańców. Tworzy się w nich lokalna społeczność, wyróżniająca się na tle pozostałych mieszkańców śląskich miast. Przeznaczone były dla pracowników przemysłu ciężkiego, przede wszystkim górników, hutników i urzędników średniego szczebla oraz ich rodzin. Niewielkie mieszkania, składające się z jednego pokoju i kuchni, ze wspólną ubikacją dla całego piętra, zamieszkiwały duże, często nawet ośmioosobowe rodziny. Najbardziej charakterystyczną cechą familoków na Górnym Śląsku  są pomalowane na czerwono ramy okien i zewnętrzne parapety. Te okna nie pozostawiają złudzeń – jeżeli widzisz budynek z cegły z rzędami czerwonych okien nie ma wątpliwości, że jesteś na Górnym Śląsku. O farbie używanej do ich malowania krążyły ponoć legendy. Mówiono nawet, że to wyraz poparcia dla komunistów. W rzeczywistości czerwona farba była po prostu łatwo dostępna, pochodziła z hut bądź kopalni. Dziś familoki mają duże znaczenie historyczne, dlatego często obejmuje się je opieką konserwatora i poddaje renowacji. Wciąż ich największym znakiem rozpoznawczym pozostają pomalowane na czerwono okna.

Śląska gwara wciąż żywa

W zasadzie nie ma jednej śląskiej gwary. W różnych rejonach Śląska występują różnice. Dlatego prawidłowo powinno się mówić o etnolekcie śląskim, czyli zespole śląskich gwar. Na jego kształtowanie się miały wpływ zapożyczenia z kilku języków, w tym polskiego, niemieckiego i czeskiego. Etnolekt bliższy jest językowi staropolskiemu niż współczesnej polszczyźnie. Trwają spory dotyczące statusu śląskiej mowy. Większość językoznawców zgodnie uznaje ją za dialekt języka polskiego, nie brakuje jednak głosów, i to nie tylko ze Śląska, że etnolekt śląski uznawać należy za oddzielny język. Mowa śląska jest cały czas używana. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że przeżywa od pewnego czasu swoją drugą młodość. Widać to wyraźnie w wynikach spisów narodowych. W roku 2002 ponad pięćdziesiąt tysięcy osób zadeklarowało, że używa śląskiego w domu. W spisie z roku 2011 deklaracji było już ponad pół miliona. Co ciekawe, śląskiej mowy nie używają tylko osoby starsze i mocno przywiązane do tradycji. Za krzewienie śląskiej kultury i podtrzymanie używalności śląskiego aktywnie wzięli się ludzie młodzi. Używają do tego nowoczesnych narzędzi, na czele z Internetem. Mają swoje  własne portale i fanpage na portalach społecznościowych. Okazało się, że młodzi świetnie znają swoją mowę, tylko wstydzą się jej używać. Jednak dzięki odpowiednim działaniom gwara staje się modna, co daje nadzieję na zachowanie jej jeszcze przez długie lata.

Tradycyjny śląski obiad

Rolada, kluski śląskie i modra kapusta. Właśnie taki zestaw tradycyjnie powinien gościć na śląskich stołach każdej niedzieli. Oczywiście prawdziwy obiad nie może obejść się bez zupy. Na śląskich stołach króluje nudelzupa. Tak naprawdę to nic innego jak tradycyjny rosół. Musi być jednak podany z „nudlami”, czyli makaronem domowej roboty. Nie ma mowy o użyciu makaronu kupionego w sklepie. Praktycznie każda gospodyni ma swoje sztuczki i tajniki przygotowania takiego obiadu, więc w niemal każdym domu niedzielne obiady są niepowtarzalne. Wszyscy są jednak zgodni co do jednego – prawdziwe śląskie rolady muszą być przygotowane z mięsa wołowego. W środku powinny znaleźć się boczek, ogórki konserwowe i cebula. Do tego musztarda i przyprawy wedle uznania. Niektórzy dodają do farszu jeszcze wędlinę bądź kiełbasę, inni pomijają te składniki zupełnie. Kluski śląskie robi się z ziemniaków i skrobi ziemniaczanej. Również tutaj występują różnice w przepisach. Najważniejsze jednak, żeby kluski były okrągłe a na środku miały charakterystyczny dołek. Do tego surówka z modrej, czyli czerwonej, kapusty, dla dzieci kompot a dla męża zimne piwo i niedzielny obiad można uznać za udany. Jak widać gospodynie na Śląsku muszą się sporo napracować, by sprostać oczekiwaniom dotyczącym niedzielnego obiadu. Jednak niedziela to dzień wyjątkowy, świąteczny i należy ją obchodzić w sposób szczególny, a tradycję trzeba pielęgnować.

Dążenia Śląska do autonomii

Bardzo często słyszy się głosy ze Śląska dotyczące utworzenia autonomicznego regionu w granicach Górnego Śląska. Historyczną przesłanką do jego powstania ma być posiadanie przez województwo śląskie autonomii w okresie II Rzeczpospolitej. Zwolennicy tych działań postulują o przeprowadzenie szerokiej reformy, która przekształciłaby Rzeczpospolitą Polską w państwo regionalne. Poprzez taką reformę miałoby dojść do autonomizacji Śląska w ramach Rzeczpospolitej Polskiej, co zdaniem zwolenników tych działań ma być najkorzystniejsze dla funkcjonowania tego regionu. Postulaty te nie są bezpodstawne. W czasie powszechnego spisu ludności w roku 2002 narodowość śląską zadeklarowało ponad 170 tysięcy ludzi. W ten sposób Ślązacy stali się  najliczniejszą mniejszością narodową w Polsce. Działania zwolenników śląskiej autonomii obejmują między innymi próby tworzenia odrębnego języka, druk wydawnictw propagandowych i publicystycznych oraz organizację corocznych Marszy Autonomii. Działania te wzbudzają jednak wiele kontrowersji, nie tylko poza Śląskiem, ale również w regionie. Sto siedemdziesiąt tysięcy to zaledwie niewielki odsetek spośród około pięciu milionów mieszkańców województwa śląskiego. Zdecydowana większość Ślązaków nie uważa się za osobny naród. Na Dolnym Śląsku, który według zwolenników autonomii miałby wejść w skład nowego regionu, głosów poparcia dla tego pomysłu nie słychać wcale.